niedziela, 11 maja 2014

3

Ten tydzień jakoś zleciał. Zaprzyjaźniłam się z Clarą i Benem, no i oczywiście z Johellem, i razem idziemy na imprezę urodzinową Katie z naszej klasy. Katie to nieśmiała dziewczyna, która zazwyczaj trzymała się w odosobnieniu. Dobrze wiedziałam jak to jest spędzać wszystkie przerwy i czas wolny po szkole samej. Postanowiłam, że się z nią zaprzyjaźnię. I tak też zrobiłam. Dzięki temu mamy zaproszenie na jej zamknięte urodziny. Oprócz naszej czwórki i Katie, będzie nasz klasowy kujon Ted. Jest to rudzielec średniego wzrostu z niebieskimi oczami. W sumie, to pasuje do nieśmiałej Katie. Bo ta także ma rude włosy i mnóstwo piegów na twarzy. Clara jest gotką. Ma mnóstwo tatuaży na rękach i plecach, a w pępku kolczyk. Pierwszego dnia tego nie zauważyłam, ponieważ miała bluzkę z długim rękawem. W sumie to zdziwiłam się, że Clara i Ben tak się kochają, a tak się różnią. Ona jest gotką, a on typowym facetem, który uwielbia gry komputerowe, boks i mecze piłki nożnej.
- To jutro idziemy po sukienki na imprezę u Katie. - oznajmiła mi wczoraj Clara.
- Po co? To małe przyjęcie w małym gronie. - przewróciłam oczami - Nie opłaca się kupować sukienek. A tak poza tym mam ich sporo w szafie. Francis uważa, że kiedyś się na nie przestawię i chce być przygotowany. - kolejny przewrót oczami.
- Och, nie wygłupiaj się! Sprawi nam to wielką radochę. Przynajmniej mi. Prooooszę!
Westchnęłam. Clara była bardzo przekonująca z tym swoim "proszę". Zawsze jak tak mówiła to musiałam jej ulec.
- Okej. Ale po co nam to?
- Są dwa powody. - zdziwiłam się. Aż dwa?
- Hmmm? - spytałam.
- Po pierwsze: sprawimy tym radość Katie. Jak zobaczy, że specjalnie na jej urodziny kupiłyśmy sobie sukienki to się ucieszy. - dobra. To rozumiałam.
- A jaki drugi powód?
- Mennie, bez żartów! Serio chcesz brzydko wyglądać przy Johellu? - wyszczerzyła się.
- Clara!
- No co? Ja mówię prawdę. Chłopak się na ciebie napalił, a ty podchodzisz do tego tak obojętnie. Wiem coś o związkach. Jestem z Benem od 4 klasy podstawówki.
Ahhh. Szkoda, że nie mogłam powiedzieć Clarze o tym, że też jestem w tym trochę doświadczona. Powiem jej, ale nie teraz i nie w tym momencie. Bo Johell to nie pierwsza osoba, którą...nooo...więcej niż lubiłam.
- Ale czy musimy kupować nowe sukienki? Mam ich pełno w szafie, mogę ci pożyczyć.
- Bez kitu, Mennie. Jestem za niska jak na twoje sukienki, a tak poza tym sądzę, że Francis nie ma zbyt dobrego gustu. - I tu musiałam się z Clarą zgodzić. Wszystkie sukienki, które mi kupował były albo za dziecięce, albo jak dla starych bab, które muszą zakrywać materiałem swoje pomarszczone łydki.
- No dobra. - zgodziłam się w końcu, a Clara pisnęła ze szczęścia.
I tak następnego dnia stałam pod centrum handlowym w towarzystwie Clary.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł? - byłam zestresowana. A co jak żadnej ładnej nie znajdę? Przemyślałam to co powiedziała Clara. Naprawdę nie chciałam źle wyjść przed Johellem. W pewnym senie zależało mi na nim, a jeszcze ani razu się nie pocałowaliśmy. Może byłaby okazja na urodzinach Katie...nie. Nie będę go pośpieszać.
- Ty się jeszcze pytasz? To świetny pomysł!
Pociągnęła mnie w stronę centrum handlowego. Weszłyśmy w pierwszy sklep z ubraniami, który był od razu na prawo od drzwi. Przeglądałyśmy różne sukienki: od długich do krótkich od ciemnych do jasnych, ale żadna mi nie wpadła w oko. Byłyśmy w setkach sklepów i nic nie znalazłyśmy. To znaczy ja nie znalazłam. Clara kupiła sobie sukienkę już w drugim sklepie. Była czerwono- czarna kilka centymetrów za kolana z falbankami. A ja? A ja nie miałam nic.
- Mennie, spokojnie. Zostały nam jeszcze cztery sklepy. Na pewno coś znajdziemy.- pocieszała mnie Clara.
- Może i masz rację. Oby. - mruknęłam zmarnowana.
- Hej - kontynuowała - W razie czego zobaczymy co masz w szafie. Urodziny dopiero jutro. Moja mama potrafi szyć. Będzie dobrze.
- Dobra, dobra. Chodź do tego sklepu. Chcę mieć to już za sobą.
- Rozumiem. - pokiwała głową i poklepała mnie po ramieniu.
Może i nie lubiłam gdy ktoś mnie pocieszał, ale inaczej było w przypadku Clary i Jehella...no i jeszcze mój były chłopak, Steve. Brakowało mi go...
Weszłyśmy do dwóch kolejnych sklepów. Tu też nic nie znalazłyśmy...znaczy nic dobrego na mnie. Była tu śliczna złota sukienka to połowy ud, ale nie było mojego rozmiaru.
- Clara, wątpię, że znajdziemy coś w tych dwóch ostatnich sklepach. Możemy sobie darować.- mruknęłam.
- Och, daj spokój. Nawet jeśli tam nic nie znajdziemy, to przynajmniej warto się upewnić, prawda?
W połowie miałam rację. W jednym ze sklepów rzeczywiście nic nie znalazłyśmy. Ale w tym ostatnim nareszcie upatrzyłam tę jedną, jedyną sukienkę. Miała podobną długość do tej złotej, do połowy ud. Była czarna z cienkimi ramiączkami przyczepionymi na skos. Nie podobało mi się w niej tylko to, że trochę błyszczała i miała niesamowicie wielki dekolt. Czułam się w niej naga.
- Jesteś pewna? - dopytywałam się Clary - A co jak Johell stwierdzi, że jestem zdzirą, bo ubieram się w takie odkryte ubrania? Może jednak wezmę tę złotą?
- Nie, nie i jeszcze raz nie! Kochanie, ta złota strasznie na tobie wisiała. Sądzę, że ta wcale tak cię nie odkrywa. Tylko tak ci się wydaje, bo nigdy nie nosiłaś sukienek. Ona jest świetna. Idź ją przymierz. - podała mi czarny materiał. Szybko wskoczyłam do przebieralni i nałożyłam na siebie sukienkę. Gdy wyszłam do Clary ta zaniemówiła.
- Mennie, wyglądasz bosko! Jeszcze zakręcimy twoje włosy w śliczne fale i pomalujemy. Na sukienka jest seksi!
- Sama nie wiem. - nie byłam do końca przekonana. Może i owszem- dobrze w niej wyglądałam - ale to nie znaczy od razu, że muszę ją mieć. - Jesteś pewna?
- Tak jestem! Jeśli ty jej nie kupisz, ja to zrobię. Mennie, to najlepsza sukienka wszech czasów, a ty ją musisz mieć. Johell będzie zauroczony.
- Dobrze. Kupię ją. Ale sądzę, że Johellowi wcale się nie spodoba. On jest taki perfekcyjny i ma nienaganne maniery. Cud w ogóle, że się mną zainteresował. - Byłam pewna, że tak jest. Że jest mną zainteresowany. Nie wiedziałam czemu tak sądzę, ale wiedziałam że tak jest.
- Jeśli jest tobą naprawdę zainteresowany, to na pewno nie będzie się przejmował, że ubierasz się w takie rzeczy. I dodam, że każdy powiedziałby ci jak bardzo jesteś w tej sukience seksowna.
- Och, okej. Z tobą to chyba nie ma się co wykłócać. I tak będzie po twojemu.
- Owszem. - spojrzała na mnie przepraszająco. - Przebierz się i płać za tą sukienkę. Muszę ci zakręcić na noc włosy. Daj znać mamie, że dzisiaj nocujesz u mnie.
- Taaa, mamie. Sądzę, że powinnam o tym powiedzieć Francisowi. To on wydaje nam rozkazy i pozwolenia.
- Mennie, ty za rok kończysz 18 lat. Bez jaj, on nie może ci rozkazywać.
- To powiedz to samemu zainteresowanemu...-moją wypowiedź przerwał krótki dzwonek. Wyjęłam telefon z torebki. Dałam znać Clarze bezgłośnie, że to Johell.
- Odbierz! - szepnęła.
Kliknęłam zielony przycisk na wyświetlaczu.
- Halo?
- Mennie?
- A to ty Johell. - powiedziałam niby zaskoczona.
- Tak to ja. - zaśmiał się do słuchawki - Jak idziemy na tę imprezę urodzinową do Katie? Jedziesz z Clarą czy...- urwał.
- Czy...?
- Mam po ciebie podjechać? - spojrzałam pytająco na Clarę. Skinęła szybko głową.
- Nie umawiałyśmy się z Clarą, więc jeśli możesz...
- Podjadę jutro o 15. - przerwał mi - Pa - I za nim zdążyłam się pożegnać rozłączył się.
- Iiii? - spytała Clara.
- I się rozłączył.
- O której podjedzie? Nie usłyszałam. Na następny raz proszę cię, włącz na głośnomówiący, dobrze?
- Dobrze. Johell będzie o 15.
- Tak wcześnie? Impreza zaczyna się o 18. - no tak. Johell coś planuje.
- Aha, to dlatego jak powiedział, że podjedzie o 15 tak szybko się rozłączył. Nie dał mi czasu na pomyślenie.
- Uuuuuu. Coś się szykuje. I widzisz? Dobrze było kupić seksowną sukienkę.
- Masz rację. Wracamy?
- Tak. - szturchnęła mnie łokciem.

***

Co sądzicie o tym rozdziale? Za dużo Mennie i Clary, a za mało Johella? Też tak uważam. W następnym rozdziale na pewno będzie więcej Johella, bo...sami zobaczycie. Nie chcę psuć wam niespodzianki. No to pa. Może dzisiaj jeszcze zacznę kolejny rozdział, ale nic nie obiecuję. No bo jutro poniedziałek i szkoła. Mam pracę domową do odrobienia. Widzieliście moje nowe profilowe?
Sama zrobiłam w paint'cie. :P
"My way of looking at the world" - Mój sposób postrzegania na świat.
Tłumaczenie dla tych, którzy nie znają angielskiego lub tym co nie chce się tłumaczyć. Albo wkleić to tłumacza google :P
Niedługo pewnie znowu zmienię profilowe i umieszczę imiona naszej dwójki tytułowych bohaterów. Co wy na to? No to chyba czas się żegnać. Papa.







Pozdrawiam, autorka.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz